Watch videos with subtitles in your language, upload your videos, create your own subtitles! Click here to learn more on "how to Dotsub"

FR interview pt2

0 (0 Likes / 0 Dislikes)
Wywiad z Frankie Martinezem Część pierwsza Korzenie Salsy Wywiad został przeprowadzony w sierpniu w 2012 roku w Nowym Jorku. Jest częścią badań do pracy magisterskiej o migracji i ewolucji - muzyki i tańca. O wędrówce z Afryki do Ameryki Lacińskiej i na końcu o tym jak trafiła do Nowego Jorku. Dzięki pomocy Frankiego Martineza - jednego z najbardziej wpływowych artystów naszej generacji, mogliśmy zrozumieć jego rodzinną historie migracji do Stanów Zjednoczonych, i doświadczeń z muzyką latynoską, kulturą i tańcem. Dziękujemy bardzo za pomoc i poświęcony nam czas. Jak wyglądała dawniej latynoska społeczność? Wiesz, w latach siedemdziesiątych, cała koncepcja "bycia latino" w Nowym Jorku, lata siedemdziesiąte to w zasadzie głównie portorykańczykańczycy Końcówka lat sześćdziesiątych i początek siedemdziesiątych, to lata w których portorykańska kultura dominowała najbardziej. Więc mieliśmy salsę, muzyka salsowa tak samo jak hiphop dzisiaj, była dawniej bardzo zakorzeniona w kulturze Lato na ulicach, koncerty na schodach kosciołów, ludzie z jedzeniem, to był styl życia. To było coś z czym ludzie się identyfikowali. Był taki moment kiedy w latach 60tych, zanim powstało słowo "salsa" i rozpoczął się "boom" na salse kiedy boogaloo, miało swoje pięć minut, te same rzeczy przydarzały się mi przydarzały się innym, tzn. latynosom którzy mieli swoje korzenie gdzie indziej, czyli głównie portorykańczykom, którzy urodzili się tutaj, słuchając muzyki soul, "temptations", Diana Ross itd. Chcieli mieć muzyke, która by ich odzwierciedlała i muza hardkorowa, czyli to, co tworzyli Eddie Palmieri, Tito Puente, bardzo tradycyjne zespoły nie do końca do nich trafiały, ani nie opowiadały ich histori. Tutaj się pojawia boogaloo które odpowiada na potrzeby i opowiada historie tych którzy się urodzili tutaj, ale nadal mają swoje korzenie latynoskie. I wtedy dopiero uderzyła "salsa", i boogaloo zostało znokautowane w jakimś sensie. Nikt nie chciał już tego słuchać. Boogaloo przeszkadzało nowej koniunkturze i dlatego chcieli je zepchnąć na bok. Kiedy to zrobili i Salsa się rozkręciła, coś umarło. Dawiej żyliśmy tą muzyką, która opowiadała naszą historie, dawała nam siłe i pomagała się nam identyfikować z Nowym Jorkiem i być jego rozpoznawalną częścią. to trwało jakoś do lat 880 tych o ile się nie myle, mam przyjaciół którzy są z Kolumbii, Dominikany, Chin, czy Rosji dzielnica w której żyje jest teraz bardzo rosyjska, ale to właśnie w tych latach zaczęli do niej napływać rosjanie. Było tyle różnorodności dookoła mnie w tym czasie, że byłem przekonany, że taki właśnie jest świat. Wiedziałem, że kiedy pójdę do domu rodzinnego będę musiał mówić po hiszpańsku, co było wtedy dla mnie bardzo trudne odpowiadałem wtedy mojej matce w bardzo krótkich zdaniach, słowach , bo stworzenie normalnego dialogu, bez użycia angielskich słów było bardzo trudne musiałem się tego nauczyc więc zawsze się troche denerwowałem kiedy musiałem mówić po hiszpańsku z rodziną. Wtedy właśnie myślałem, że cały świat jest tak zbudowany, chińczycy, wszystko pomieszane. Jeśli chodzi o moje dorastanie, kiedyś moim najlepszym przyjacielem był koreańczyk, potem był to afro - portorykańczyk, mieszkający na końcy korytarza. To był ogromny mix. Teraz jest są tam sami rosjanie i ja. Ja i moja matka, jesteśmy jedynymi osobami nie rosyjskiego pochodzenia. Z tego co wtedy widziałem, ludzie wydatkowali swoja energie wychodząc do latynoskich klubów, nie miałem o tym wszystkim pojęcia dopóki nie wróciłem ze szkoły militarnej. Wszyscy wtedy wychodzili młodo za mąż, i mieli parę dzieci, wszystko wtedy kręciło się w około rodziny. Jaki wpływ miała wtedy muzyka latynoska na Nowy Jork? Jest trudno mówić o czymkolwiek latynoskim, bez kontekstu historycznego, jak np. niewolnictwie Dużo wartości kulturowej którą teraz mamy, zawdzięczamy mieszance kulturowej. W Portoryko masz afrykańczyków, hiszpanów i taino, narodowych amerykańskich indian To jest to co zazwyczaj widzisz będąc na wyspie, na Karaibach. Niewolnicy, skądkolwiek by nie pochodzili i ktokolwiek by ich nie sprowadzał. Nie zależnie od tego czy byli to francuzi czy hiszpanie. Więc w niektórych kulturach, niewolnicy nie mogli zatrzymać swoich instrumentów, ani kultywować religi. Nie mogli ich praktykować. Więc pozbawili ich wszystkiego. Tak uzyskaliśmy jazz. Czyli poszukiwanie własnego sposobu na wyrażanie siebie. I tworzenie własnej sztuki. Na Karaibach niewolnicy mogli zatrzymać swoje instrumenty, wszakże musieli się z tym kryć pod przykrywką katolicyzmu, ale mimo wszystko nadal praktykowali swoje wierzenia i muzyke, co sprawiło, że ich kultura w dalszym ciągu była bogata i jednolita. Więc kiedy się to wszystko skonfrontuje, od razu siebie nawzajem rozpoznają, i zdają sobie sprawę, z tego że robią prawie to samo. Tylko, że ty to nazywasz jazz a ty jakoś tam inaczej. Na tysiąc różnych sposobów nazywają to samo. Więc od razu chcą ze sobą współpracować i tworzyć, tak jak Dizzy Gillespie itd., sądzę, że muzycy, są dużo bardziej zaawansowani jeśli chodzi o rozwój i odkrywanie nowych rzeczy, mieszanie styli nie obchodzi ich skąd pochodzisz, chcą się po prostu tym dzielić Więc już wtedy było to powszechnie akceptowane muzycznie i później przedstawione przed publiką jako coś egzotycznego wiesz takie programy jak "I love Lucy", czy np. Ricky Ricardo śpiewający "Mambos", to było bardzo egzotyczne zwłaszcza dla białych ludzi żyjących tutaj, to był zakazany owoc. to było coś gorącego i egzotycznego. Te rytmy perkusyjne, których mogli słuchać, itp. To było coś niezwykłego To pojawiło się dość z zaskoczenia w latach siedemdziesiątych, w czasach kiedy ludzie chcieli być zauważeni i wysłuchani rozmowy o prawach obywatelskich i te wszystkie rzeczy się wtedy zmieniały, cały paradygmat kulturowy się wtedy zmieniał. Dzisiaj Nowy Jork, w przeciwieństwie do tamtych czasów, ma już wystarczająco dużo doświadczenia żeby mieć własną perspektywe jeśli chodzi o muzyke i muzyków, to co muzycy mają dzisiaj, będąc bogatszymi o takie doświadczenia jak granie z Arsenio Rodriguezem, który przybył tutaj z Kuby, czy grając z Machito, i innymi kotami przez długi czas, pochodząc stąd, będąc miejskim, będąc cześcią siatki mając dostęp do popularnych rzeczy w danym czasie tutaj, wszystko zaczyna żyć własnym życiem. Nowy Jork jest bardzo potężny. Wszystko co tutaj przychodzi, od razu zaczyna się przekształcać w nową rzecz.

Video Details

Duration: 12 minutes and 40 seconds
Country: United States
Language: English
Producer: Oskar Augustyn
Director: Oskar Augustyn
Views: 42
Posted by: augas on Jul 29, 2013

FR interview pt2

Caption and Translate

    Sign In/Register for Dotsub to translate this video.